"Naród to groby i pamięć"

Stanisław Karnacewicz

    Kościół katolicki obchodzi 1 listopada uroczystość Wszystkich Świętych, której tradycja sięga pierwszych wieków chrześcijaństwa. W tym dniu Kościół składa hołd tym zmarłym, którzy dostąpili już świętości u Boga; 2 listopada - Święto Zmarłych (Dzień Zaduszny) - jest dniem modlitw za dusze zmarłych, które do pełnej świętości potrzebują modlitwy wiernych i Kościoła.

    Zwyczaj przenoszenia relikwii świętych z miasta do miasta, aby podkreślić, że święci są "własnością" całego Kościoła, rozpowszechnił się już w III wieku, gdy oddawano cześć męczennikom.

    Oficjalnie Dzień Wszystkich Świętych został wprowadzony przez papieża Bonifacego IV (608-615) z okazji przemianowania rzymskiego Panteonu na świątynię chrześcijańską ku czci Najświętszej Marii Panny. Do tego miejsca zwieziono, na osobiste życzenie papieża, wiele bezimiennych relikwii chrześcijańskich z okolicznych katakumb i cmentarzy. W 834 roku papież Grzegorz IV potwierdził tę decyzję ustanawiając dzień 1 listopada jako uroczystość Wszystkich Świętych.

    Odwiedzanie grobów jest zwyczajem znanym niemal wszystkim ludom, przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Chrześcijanie podjęli tę tradycję i nadali jej wymiar religijny.

    Pierwsze chrześcijańskie gminy w Kartaginie i Hadrumentum grzebały swych zmarłych we wspólnych nekropoliach, w pobliżu innych grobów. Już wówczas kultywowano obyczaj odwiedzania cmentarzy.

    W Polsce jeszcze na początku XX wieku podczas uroczystości Wszystkich Świętych szczególną czcią otaczano żebraków i tzw. proszalnych dziadów, siedzących zazwyczaj przed wejściem do kościołów i na cmentarzach. Na tę okazję gospodynie wypiekały specjalne małe chlebki, zwane powałkami lub peretyczkami. Miały one podłużny kształt, a środek ozdobiony był krzyżem. Pieczono je dzień lub dwa wcześniej, gdyż 1 listopada, gdy dusze przodków wracały do swoich domów, nie wolno było rozpalać ognia. Piec był bowiem ulubionym miejscem przebywania duchów. Uważano, że jeśli ktoś tego dnia piecze chleb, domostwu grozi pożar.

    Zgodnie z tradycją wypiekano tyle chlebków, ilu było zmarłych w rodzinie. Wręczając chlebki żebrakom, uważanym za osoby utrzymujące kontakt z zaświatami, proszono ich, aby modlili się za dusze zmarłych. W niektórych regionach Polski dawano żebrakom także kaszę, mięso i ser. Chlebek ofiarowywany był również księdzu, by modlił się w intencji dusz tych zmarłych, o których nikt już nie pamiętał.

    Wieczorem 1 listopada rodzina gromadziła się w domu na modlitwę w intencji zmarłych. Gospodynie na stole odświętnie przykrytym białym obrusem pozostawiały chlebki, aby zmarli "odwiedzający" dom, nie odeszli głodni. Zwyczaj "karmienia zmarłych" wyrósł z tradycji przedchrześcijańskiej, gdy na grobach stawiano chleb, miód i kaszę. Często urządzano na cmentarzach lub w pobliskiej kaplicy uroczystości "dziadów". Wywoływano dusze zmarłych, zastawiano jadłem stoły i śpiewano - uważając, że to przyniesie ulgę duszom.

    Innym akcentem Święta Zmarłych było palenie ognia. Początkowo ognisko płonęło na rozstajach dróg, wskazując kierunek wędrującym duszom, które przy ogniu mogły się ogrzać. Na przełomie XVI i XVII wieku zaczęto palić ogień na grobach.

    Obyczaje te należą do przeszłości. Obecnie na mogiłach i cmentarzach płoną znicze i świeczki, które są symbolem pamięci o zmarłych. Składamy też ofiary na tzw. wypominki, wypisując imiona zmarłych na kartkach, prosząc, by cały Kościół modlił się za nich.


Strona główna